Page 8 - calineczka

Basic HTML Version

Z zimowej opresji uratowała Calineczkę stara polna mysz, która zaprosiła
dziewczynkę do swojej norki, nakarmiła ją i pozwoliła ogrzać się przy kominku.
– Możesz mieszkać w moim domu, ile tylko chcesz – mówiła mysz do Calineczki swo-
im piskliwym głosikiem. – Omieciesz mi izbę i dotrzymasz mi towarzystwa, w zamian nic od ciebie
nie chcę. A nawet będę dla ciebie tak dobra i poznam cię z moim zacnym sąsiadem, pa-
nem kretem. Ma on lśniące czarne futro i jest bardzo, ale to bardzo bogaty. To idealny
kandydat na męża – trajkotała mysz, w ogóle nie pytając Calineczki o zdanie.
– Wdzięczna ci jestem, droga myszko, za gościnę – wtrąciła nieśmiało dziew-
czynka. – Zginęłabym marnie, gdybyś nie przyjęła mnie pod swój dach – kontynu-
owała. – Nie każ mi jednak wychodzić za mąż za kreta. Jest ślepy i nie kocha słońca
tak jak ja – próbowała się bronić dziewczynka.
– Aj głupstwa opowiadasz, moja kochanieńka – żachnęła się mysz. – Widać,
że życia nie znasz. Kto ma pod dostatkiem ziarna w spiżarni, ten chyba może da-
rować sobie słoneczne kąpiele – ucięła kategorycznie dyskusję. – Kret wykopał
specjalnie dla ciebie dodatkowy podziemny korytarz, żebyś mogła bez przeszkód
go odwiedzać. Nie zrób mi wstydu i złóż mu wizytę – zapiszczała mysz
i mrugnęła do Calineczki swoim mysim okiem.