Ropucha umieściła naszą małą bohaterkę na okazałym liściu
wodnej lilii, który dla Calineczki był wielki jak wyspa. I nie wia-
domo, ile nasza drobinka spędziłaby tam czasu, gdyby nie po-
moc rybek, wesoło igrających w czystych wodach jeziorka.
– O, bul, bul, o! Jaka ładna, mała dziewczynka – za-
wołały chórem wodne istoty. – Uratujemy cię, śliczna
panienko – rybki zadeklarowały chęć pomocy i skwapli-
wie zabrały się do pracy.
Wzburzyły wodę wokół liliowego liścia i ni-
czym rumaki powiozły Calineczkę hen daleko,
daleko. Tam, gdzie była już bezpieczna i gdzie nie
mogły jej dosięgnąć niecne zamiary paskudnych
i niezbyt dobrze wychowanych kumaków.
To nie był jednak koniec wodnych przygód
Calineczki, bowiem obok niej, na brzegu liścia,
przycupnął pięknydelikatnymotyl.Dziewczyn-
ka zdjęła ze swych lśniących włosów wstążkę
i ostrożnie przymocowała ją do skrzydeł owada.
Calineczka poczuła się naprawdę szczęś-
liwa, gdy tak mknęła przed siebie otulona
promieniami słońca. Biorąc pod uwagę jej
filigranową posturę, ta podróż przypominała
raczej rejs po bezkresnym oceanie niż pływanie
po wodach niewielkiego bajorka.
– Jaki świat jest piękny – wzdychała roz-
promieniona Calineczka, a jej srebrzysty głosik
brzmiał niczym delikatne leśne dzwoneczki.